Wczoraj po raz ostatni do północnych gmin powiatu krakowskiego przyjechało ponad stu druhów.
- Wycofujemy już strażaków, bo udrożnili nieprzejezdne drogi. Ostatnio coraz więcej zgłoszeń dotyczyło prac pielęgnacyjnych, a nie stanów zagrożenia. Poza tym wojewoda udostępnia agregaty, a nasze mogą być potrzebne w akcjach ratunkowych - powiedział nam bryg. Ryszard Gaczoł, komendant miejski Państwowej Straży Pożarnej w Krakowie. Do poszkodowanych gmin: Jerzmanowice-Przeginia, Skała, Sułoszowa przyjeżdżali ochotnicy m.in. ze Skawiny, Mnikowa, Olszowic, Mogilan.
- Są naprawdę nieocenieni. Jestem im bardzo wdzięczny za pomoc i sprawność w działaniu - powiedział wczoraj "Dziennikowi Polskiemu" Stanisław Gorajczyk, wójt gminy Sułoszowa. Tego samego zdania są samorządowcy z innych gmin i powiatu. Są zdziwieni nagłośnianiem pomocy wojska. - Przysłano raptem 20 żołnierzy, którzy nie wiadomo co robili. Nagłaśnia się to na całą Polskę, a o setkach druhów, którzy zawsze służą pomocą bez rozgłosu, brali dni wolne w pracy, urlopy, zamieniali się zmianami, żeby pomóc mieszkańcom, mówi się niewiele - denerwowali się wczoraj samorządowcy. - Więcej zachodu było przy odprawie, dowozie ich, szkoleniu i karmieniu, niż było to warte - uważają nasi rozmówcy. Nam nie udało się wczoraj spotkać żołnierzy przy pracach. Mieli pomagać pracownikom "Enionu" przy likwidowaniu oblodzenia na kablach i montażu słupów. W punkcie "Enionu" w Skale odmówiono nam informacji, odsyłając do rzecznika prasowego. W tej placówce, przed południem dowiedzieliśmy się, że żołnierze teraz... odpoczywają na stacji paliw. Tam jednak ich nie spotkaliśmy.
Wczoraj strażacy wycofani zostali z prac przy drodze powiatowej w Ojcowie. - Dyrekcja Ojcowskiego Parku Narodowego nie zgodziła się na ścięcie drzew, które mogą się złamać. Z obu stron nad drogą wiszą niebezpieczne gałęzie. Nie możemy czekać, aż dojdzie do nieszczęścia - przekonuje Robert Jakubek, burmistrz Skały. Jednak jego argumentów nie uznał OPN. - Chcieliśmy wskazać drzewa kwalifikujące się do wycięcia, tak jak robiono to w gminie Sułoszowa przy drodze w Grodzisku czy Pieskowej Skale i nie było żadnych konfliktów. Nie mogliśmy dopuścić do wycinki w parku pasów po obu stronach drogi. Gdybyśmy przyjmowali zasadę, że może kiedyś drzewa się złamią, to należałoby zlikwidować zadrzewienie na wszystkich zboczach czy przy drogach - tłumaczy Rudolf Suchanek, dyrektor OPN-u.
W gminie Sułoszowa prądu nie ma od jedenastu dni. Dzięki agregatom działa wodociąg. Urząd Gminy jest nieczynny, podobnie jak w Skale i Jerzmanowicach, ale funkcjonują ośrodki zdrowia. - Bardzo ważna jest pomoc społeczna. Są ludzie starsi, chorzy, samotni. Mogą w tych chwilach nie mieć kontaktu z najbliższymi. Jednak zawsze mogą zwrócić się do patroli policyjnych i poprosić ich o pomoc, o zatelefonowanie do rodziny, sąsiadów - mówi Marian Paszcza, dyrektor Wydziału Zarządzania Kryzysowego Starostwa Powiatowego w Krakowie. Apeluje też o sąsiedzką pomoc.
Sytuacja w gminach: Jerzmanowice-Przeginia, Skała i Sułoszowa, nadal jest trudna i tak będzie dopóki nie nadejdzie odwilż. Powiększa się obszar, gdzie są wyłączenia prądu; na przykład w gminie Iwanowice, Krzeszowice, Słomniki czy Mogilany, gdzie w rezerwacie "Cieszynianka" drzewa uszkodziły sieć energetyczną.
Poprawiło się w zakresie dostępu do agregatów prądotwórczych, chociaż i o nie wcale jest łatwo. Burmistrz Jakubek wysłał faksem do służb wojewody zapotrzebowanie na to urządzenie. Dowiedział się, że musi wypełnić specjalne formularze i złożyć wniosek poprzez starostwo. Taka procedura jest kłopotliwa, gdy urząd nie funkcjonuje, są tylko dyżury i nie ma prądu, a agregat jest pilnie potrzebny.
Więcej w jutrzejszym Tygodniku Powiatu Krakowskiego.
Ewa Tyrpa